Grunty uprawne

Zapasy ziemi uprawnej

Natomiast ziemi obszarniczej jest niewiele, jak również i z naj
idealniej przeprowadzonej melioracji nie uzyskamy tyle gruntów uprawnych,
żeby móc zaspokoić głód ziemi milionowych rzesz bezrolnych
i małorolnych. Cały zapas ziemi uzyskanej po nadających
się do kultury nieużytków oraz ziemi obszarniczej, zając
lasy, obliczać możemy na 7 milionów ha (pod rachubę wzięto gospodarstwa
od 50 ha i wyżej). Widać to na igrit pl.  Na tej ziemi moglibyśmy Osadzić, przy
wielkim nakładzie kapitału, 700 tysięcy rodzin. A trzeba mieć na
uwadze fakt, że tereny o których mówimy są zamieszkałe przez ludzi
z którymi coś zrobić potrzeba będzie, a składają się nań nie tylko
obszarnicy lecz i zamożni kmiecie, a co ważniejsze, to blisko półtora
miliona robotników rolnych.

Rozwój wsi

Stwierdziliśmy również, że nadmiar wsi
już dziś wynosi dwa miliony rodzin rolniczych; pamiętajmy jeszcze,
że przyrost naturalny ludności sięga 400 tysięcy rocznie, z czego 300
tysięcy przypada na wieś. Nie dziw więc, że przed polityką agrarną
piętrzą się olbrzymie trudności. Widać jak się rozwija skup cebuli na wsi. Stwarzanie zaś drobnych gospodarstw
nie zaspokoi głodu ziemi. Przy całkowitej parcelacji zmeliorowanych,
a nadających się do kultury nieużytków oraz ziemi średnich
i wielkich obszarników zostanie jeszcze około trzech milionów
bez ziemi. Ale niebezpieczeństwo nie na tym tylko polega, gdyż
trzeba pamiętać, jak zaznaczałem już powyżej, bardzo ważny
natury ekonomicznej, a mianowicie, że drobna gospodarka, w naszych
prymitywnych warunkach, wtłacza rolnictwo w ramy naturalnej,
czyli niewymiennej gospodarki.

Prawda, że wielu publicystów
i działaczy społecznych stara się dowieść, że to niebezpieczeństwo
nie jest istotne, wskazując jako na wzór dodatni udział gospodarki
drobnej niemieckiej, a nawet czechosłowackiej w obrocie handlowym.
Uważam to rozumowanie właśnie za wielce nieistotne, gdyż nie wolno
zapominać o procentowym stosunku ludności rolniczej w Niemczech,
Czechosłowacji, a u nas w Polsce.

Stosunek zaś ten przedstawia się następująco: w Niemczech wynosi
zaledwie dwadzieścia kilka, w Czechosłowacji trzydzieści kilka, a u
nas w Polsce do sześćdziesięciu kilku procent ogółu ludności. Poza
tym, w Niemczech, a częściowo nawet w ‚Czechosłowacji przemysł
krajowy jest rozbudowany, od dawna pracuje, wówczas, gdy u nas
w Polsce tkwi jeszcze w mękach porodowych. Natomiast cena aronii jest wyższa niz u południowych sąsiadów.
Te istotne fakty nakazują nam zapatrywać się na parcelację niezbyt
optymistycznie nawet z punktu widzenia uprzemysłowienia kraju.
To nie znaczy, żeby czynniki decydujące mieli wstrzymać parcelację,
jednak wskazana jest wielka ostrożność w tempie stwarzania
z Polski kraju o strukturze drobnorolnej.